Szesnastolatek rowerem przez Polskę...

Szesnastolatek - Mikołaj Chimiak w pierwszej w swoim życiu wyprawie rowerem przez Polskę… poczytajcie Jego relację z 5 dniowej wyprawy ze Starych Budkowic – miejscowości nieopodal Kluczborka do Świnoujścia.

Mam 16 lat i jest to absolutnie moja pierwsza wyprawa. Wyruszyłem z powiatu opolskiego, dotarłem po pięciu dniach do Świnoujścia. Sam przejechałem 590 kilometrów. Noclegi miałem w Miliczu, Grodzisku Wlkp., Gorzowie Wlkp., Stargardzie i w samym Świnoujściu . Do miejsc noclegowych dojeżdżał mój tata samochodem, ale jechałem sam, z mapą w ręce. Muszę przyznać, że wyprawa naprawdę się udała.

Dzień 1:

Wyjechałem ze Starych Budkowic (pow. opolski) około 09:00. Jechałem przez Namysłów, miasto znane z browaru mieszczącego się w zamku. Tu zrobiłem mały postój. Następny postój był w Sycowie (ok. 60 km od Budkowic). Tu zaczęły się niewielkie górki, ale i tak jechało się dobrze, dopisywała pogoda. Gdy nabiłem tego dnia około 115 km, zatrzymałem się w agroturystyce, w wiosce pod Miliczem. Tu przyjechał samochodem mój tata, i spędziliśmy tutaj noc. Spało się bardzo ciężko, bo w pokoju było niemal 30 stopni od nagrzanego dachu, a nie było możliwości otworzenia okna.

Dzień 2:

Wstałem o godzinie 06:00. Prawie nie spałem, bo było zbyt gorąco. O 07.00 wyjechałem, przejechałem przez Milicz, a za 70 km zrobiłem przerwę na burgera w McDonaldzie w Lesznie. byłem bardzo zmęczony, temperatura sięgała 35 stopni. Niedługo potem nastąpiło ochłodzenie i spadł deszcz. Później znów słońce, ale jakieś 5 km przed Wielichowem (pow. grodziski, woj. wielkopolskie) złapała mnie burza, jakiej nie widziałem jeszcze nigdy, będąc gdziekolwiek na rowerze. Padało tak mocno, że musiałem schronić się w domu w budowie. Gdy burza poszła w stronę Poznania, wyruszyłem dalej, cały czas jadąc w deszczu. Po około 20 km byłem w Grodzisku Wielkopolskim, gdzie znów czekał mnie nocleg wraz z tatą. Tego dnia przejechałem blisko 140 km.

Dzień 3:

Wyjechałem chyba o 7.30 z miasta, za 10 km było miasteczko Opalenica. Czułem wyraźne zmęczenie moich mięśni po wczorajszym odcinku, zresztą najdłuższym. Przejechałem przez Lwówek. Za tym miasteczkiem drogi były tak byle jakie, że zastanawiałem się, czy nie pojechać drogą krajową (ja najczęściej jeżdżę po wojewódzkich). Tu zaczęły się lasy charakterystyczne dla zachodniej Polski. I tu zaczęły się też dosyć pokaźne wzniesienia, co mnie zdziwiło, myślałem że zachodnia Wielkopolska jest mniej górzysta Dojechałem do Międzychodu, gdzie poszedłem do Intermarche po jedzenie i sok warzywny. Niedługo potem wjechałem do woj. lubuskiego, i tu niespodzianka - droga wojewódzka nr 199 pozbawiona asfaltu. I to na odcinku kilkunastu kilometrów. Dojechałem do Skwierzyny, przeczekałem przelotny deszcz i ruszyłem do Gorzowa Wielkopolskiego. Tu zrobiłem również nocleg. I również tata tu przyjechał samochodem, jak na każdy nocleg. Zrobiłem koło 135 km.

Dzień 4:

Gdy wyjechałem z Gorzowa Wielkopolskiego, przedarłem się przez puszczę i wjechałem do Barlinka, a później do Pełczyc. Tu zrobiłem spore zakupy w Dino. Następnie jechałem bardzo ładną drogą przez Dolice aż do Stargardu. W Stargardzie jadłem obiad w pierogarni, tak dobrych pierogów nie jadłem nigdy, obsługa bardzo miła, właściwie to obsługa składała się z jednej młodej brunetki. Pierogarnia wyglądała biednie, ale bardzo smacznie tam gotują :3 Ogólnie w Stargardzie był czwarty nocleg, przejechałem w sumie 85 km, był to najkrótszy odcinek w ciągu całej wyprawy.

Dzień 5 (ostatni):

Bardzo mi się nie chciało wstawać i jechać dalej.. No ale musiałem. Wyjechałem chyba o 06:40. Jechało się ciężko, pewnie dlatego, że mam 16 lat i nie mam tak dobrze wyćwiczonych mięśni. No ale jadę. W Goleniowie zjadłem trzy bułki kupione w Lidlu. Następnie, około 50 km od Stargardu, zatrzymałem się na postój w Stepnicy. Później, w drodze do Wolina, spotkałem dwóch Czechów, którzy jechali także w stronę Świnoujścia. Ale ponieważ jechali wolno, nie jechałem z nimi. Za Wolinem prawdopodobnie złamałem przepisy, bo odtąd aż do Świnoujścia jechałem krajową "trójką", wyraźnie było widać, że nie wolno tu jeździć rowerem. Po obu stronach drogi były siatki. Zrobiłem jeszcze krótki postój na stacji benzynowej w Międzyzdrojach. Gdy dotarłem szczęśliwy do Świnoujścia, czekała mnie przeprawa promem, okazało się, że za darmo. Po 15 minutach byłem na plaży nad M. Bałtyckim!

Tekst: Mikołaj Chimiak
Redakcja; Tomasz Czeleń

Patronat honorowy

 

 

 


 

Patronat medialny

.

 

 

 


 

 

Partnerzy

 

 

 

Copyright © 2014. All Rights Reserved.