Pojechali na Sycylię...rowerami

Tegoroczne wakacje były niezwykłą przygodą dla trójki jaworznickich licealistów, którzy postanowili okrążyć na rowerach największą wyspę Morza Śródziemnego – Sycylię. Na dodatek postanowili, że na miejsce dotrą... również jednośladem. Piotr i Stanisław Szuster na co dzień są uczniami II LO w Jaworznie, a Łukasz Bochenek uczy się w I LO. Cała trójka przyjaźni się od lat a ich wielką pasją jest jazda na rowerze. W tym roku postanowili przeżyć niezapomnianą przygodę i zwiedzić na jednośladzie Sycylię. Jednak nie wizyta na wyspie była największą przygodą, lecz dojazd na miejsce i powrót do domu – również na rowerach. W sumie licealiści przejechali ponad 5 tys. km a ich podróż trwała 42 dni. Zapewniają, że na odpoczynek przeznaczyli tylko jeden dzień. – Wyjechaliśmy 28 czerwca z Dąbrowy Narodowej. Pierwszego dnia towarzyszyła nam mżawka. Później deszcz zobaczyliśmy dopiero podczas powrotu przez Węgry – mówi Łukasz Bochenek, jeden z uczestników wyprawy. Trasa do celu prowadziła przez Czechy, Słowację, Austrię Słowenię i oczywiście Włochy. Po zwiedzeniu Sycylii chłopcy przedostali się promem do Albanii, a następnie przez Czarnogórę, Bośnię i Hercegowinę, Serbię, Węgry i Słowację wrócili do Polski. - Dużą trudność przysparzało znalezienie noclegu. Przed wyjazdem zaplanowaliśmy dwa noclegi u znajomych w Austrii i we Włoszech. Warto dodać, że często w późnych godzinach wieczornych często nie mieliśmy pojęcia gdzie będziemy spać. I tak na przykład noclegu użyczyli nam ksiądz profesor – wykładowca jednej z austriackich uczelni, będący niegdyś żołnierzem w Afryce; pustelnik Giovanni – benedyktyn mieszkający w pałacu, prawosławny zamieszkały w samotnym domu u zboczu czarnogórskiej góry, Polka – przebywająca od lat na emigracji we Włoszech, która na widok flagi polskiej, rozpłakała się. Większość ludzi przyjmowała nas naprawdę ciepło i serdecznie. Zdarzały się jednak takie noce, kiedy miejsce do spania trzeba było przygotować na własną rękę. Zdarzyło na m się spać „na dziko” na włoskiej plaży, w salkach katechetycznych, czy na boisku. Przez cały sześciodniowy pobyt na Sycylii bylśmy zmuszeni korzystać z tej „dzikiej” formy noclegu. – opowiada Piotr. Młodzi sportowcy z uśmiechem na twarzach wspominają dwudziestokilometrowe zjazdy z włoskich gór przy braku oświetlenia na trasie, siedemdziesięciokilometrowy podjazd, kąpiele w jeziorach alpejskich, trzydziestokilometrową jazdę po włoskiej autostradzie z powodu braku innej drogi (za pozwoleniem policji!). W pamięci utkwiło im także piękno krajów położonych na terenach dawnej Jugosławii. Uznają, że ich opinia na temat zwiedzanych państw i poznanych ludzi jest zupełnie inna od wizerunku kreowanego przez media. Piotr, Łukasz i Stanisław, pomimo zmęczenia, upałów i często nieprzystosowanych do rowerów tras, miło wspominają „wakacyjny wypad” na Sycylię. Jak twierdzą, ta podróż pozwoliła im zapoznać się z kulturą odwiedzonych przez nich krajów, rozwinąć umiejętności komunikacyjne i językowe, nabyć praktyczne zdolności geograficzne, poznać wielu wspaniałych ludzi, a przede wszystkim przekonać się, że KAŻDY jest człowiekiem, który może zrozumieć zmęczonych rowerzystów i pomóc im na różnoraki sposób, nie zważając na ich narodowość czy wyznanie.

Patronat honorowy

 

 

 

Patronat medialny

.

 

 

 


 

 

Partnerzy

 

 

 

Copyright © 2014. All Rights Reserved.